Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Skąd się biorą marzenia o szkole?

Maciej Maciołek, 18 Maj 12 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Czytam na blogu marzenie 24latka:
„Marzy mi się szkoła, w której w ramach zajęć uczniowie mają wiele zajęć poza jej murami. Przecież zmuszanie młodych ludzi do siedzenia przez 7 godzin w gorący majowy dzień w ciasnej szkolnej sali jest nieludzkie. Czy na zajęciach z biologii nie można by odwiedzić ogrodu botanicznego lub lasu, w ramach wiedzy o sztuce (czy jak tam się nazywa ten przedmiot?) wybrać się na wycieczkę do muzeum, w ramach historii udać się na miejsce jakiegoś ważnego historycznego wydarzenia lub pod pomnik jakiegoś wybitnego Polaka i tam urządzić dyskusję na temat z nim związany? Czy taka nauka nie byłaby ciekawsza i bardziej przystępna dla młodych ludzi?”.

A potem przypominam sobie zasłyszane w  szkole rozmowy gimnazjalistów i licealistów, jakie to bezsensowne było wyjście do botanika czy palmiarni, gdzie musieli gapić się na liście, kwiaty i owoce krzaków i drzew. Albo klasowe znudzenie sztuką muzealną, jeśli jeszcze nie przeszła na poziom „Nocy w Muzeum”. Co do wycieczek i miejsc szczególnych miałbym jedynie takie zastrzeżenie, że jeśli nie jesteśmy gawędziarzami, to nie zbudujemy nastroju przy pomniku i będzie to strata czasu.


Gdy uczeń chce być czarnoksiężnikiem

Dalej zaglądam do bloga by zrozumieć marzenia 24latka:
„Marzy mi się, że na lekcjach chemii uczniowie pod okiem nauczyciela wykonują szereg doświadczeń, które są później zapisywane za pomocą wzorów na tablicy, czy tak nie uczyłoby się łatwiej? Dzisiejszy system nauczania, gdzie większość reakcji dla przeciętnych uczniów ogranicza się do symboli zapisanych na tablicy jest nieciekawy i wielu młodych ludzi zniechęca do nauki tego przedmiotu. Podczas fizyki również podstawowe jej prawa mogłyby być przedstawiane na określonych modelach lub za pomocą doświadczeń. Na lekcjach biologii uczniowie mogliby mieć dużo zajęć z mikroskopem. Chyba każdy się zgodzi, że jest to niezwykle ciekawe (na pewno ciekawsze od oglądania rysunków w książce) i na pewno można się z takich obserwacji sporo nauczyć.” Nie ukrywam, że chemia to jest klęska. Im bardziej narzekamy na chemię w produktach, tym mniej jest jej w szkole. Dziwi przede wszystkim brak dostępu do wizualizacji z której korzystają chemicy i fizycy i nie ma już odwrotu od takiego sposobu nauczania!
 
 
 
Ucz się drogą pokonaną
 
Dalsze czytanie mocno zgadza się z moim myśleniem:
„Marzy mi się szkoła, w której na lekcjach matematyki uczniowie rozwiązywaliby zadania, których wynik można by uzyskać na kilka sposobów, a nie zawsze tym samym schematem, co uczyłoby rozwiązywania problemów w późniejszym życiu zarówno zawodowym i prywatnym, gdzie rzadko postępuję się według określonych schematów. Jeden z moich doktorów na studiach mawiał, że przecież z Warszawy do Krakowa można dojechać przez Gdańsk. Może i droga dłuższa, ale ile ciekawego można podczas takiej wycieczki zobaczyć.” Powiedziałbym, że najczęściej zdarza nam się trasa przez Gdańsk i największe trudności czekają nas przy obserwacji tego co nas otacza, mija, spotyka.


Uczeń boi się lektury

Dla mnie osobiście są lektury, które czytałem po parę razy albo wcale, albo do czwartej nad ranem. Z drżeniem czytałem bloga na temat lektur.

„Marzy mi się szkoła, w której tylko niewielka część lektur byłaby obowiązkowa, pozostałe omawiane książki byłyby wybierane wspólnie przez nauczycieli i uczniów. Może to spowodowałoby, że uczniowie czytaliby całe lektury, a nie tylko ich streszczenia i opracowania oraz, że w ich omawianiu nie uczestniczyłyby dwie osoby z klasy.” To bardzo dobry pomysł. Jestem przekonany, że Kanon Klasowy jest więcej wart niż jakiekolwiek lekturowe zestawy. Oczywiście nie wkraczam tutaj na rynek egzaminów i testów, ale trzeba rozgrzać się tym w czym rozczytuje się klasa.


Nauczyciel szuka swojego miejsca

Mam za sobą sporo rozmów z młodymi nauczycielami i studentami i nie obawiam się o nich, bo mają wizję i pasję wykonywania ciekawego zawodu w szkole, w przedszkolu, w świetlicy. Wsłuchuję się  w marzenie blogera: „Marzy mi się szkoła, w której uczą nauczyciele z pasją, a nie frustraci, którzy trafili na studia, które uprawniają do wykonywania zawodu nauczyciela dlatego, że z powodu zbyt słabych wyników na maturze lub egzaminach nie dostali się na swoje wymarzone studia. Nauczyciele, którzy mają talent pedagogiczny, którzy potrafią zapanować nad emocjami młodych ludzi”. Jest na to wielka szansa i moje doświadczenie szkolne i akademickie tylko to potwierdza.
 
 

Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Szkoły niepubliczne skrzywdzone? STO interweniuje w sprawie dotacji

Redakcja portalu 14 Wrzesień 2019

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej