Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


O motywacji na przykładach, czyli reklama w służbie edukacji

Ryszard Bieńkowski, 17 Kwiecień 18 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Pamiętam, jak demotywująco działało na mnie w dzieciństwie porównywanie do innych dzieci. Moje kuzynki zawsze chwaliły się piątkami z koroną (bo zwykła piątka to było dla nich najwyraźniej za mało), a ja jako uczeń raczej mało pilny nie mogłem się pochwalić zbyt wieloma nawet zwykłymi piątkami, a co dopiero koronowanymi. Za każdym razem czułem się więc dość kiepsko. Zwłaszcza gdy rodzice kuzynek po wstępie o piątkach z koroną podpytywali troskliwie „A jak Rysiu w szkole?”. Podobnie, gdy tata, chcąc dodać mi i bratu motywacji, mawiał: „A chłopcy Oleśka (mój daleki wujek) to takie pracowite i sprytne są, że wszystko sami zrobią. Ojciec nawet nie musi ich o nic prosić”. No a nas do roboty trzeba było (rzekomo) gonić. Efekt był taki, że z kuzynkami nie było najmniejszych szans ścigać się w nauce, a z dalekimi kuzynami – w pracowitości i sprycie. Na zawsze została we mnie świadomość „gorszości”. Inna sprawa, że obiektywnie rzecz biorąc kuzynki naprawdę lepiej się uczyły, a kuzyni byli pracowitsi i zaradniejsi – ale żeby zaraz tak na głos o tym mówić?
 

Motywacja tego typu, czyli porównywanie z innymi, choć z gruntu zła, będzie istnieć zawsze. Bo to najprostszy środek perswazji. Nie wymaga wysiłku, jak przy motywacji pozytywnej, wystarczy znaleźć jakiś „dobry wzorzec” w najbliższym otoczeniu i do niego porównać. Rodzice zazdroszczą innym pilnych, pracowitych dzieci i czasem dają temu upust (gdy nie potrafią utrzymać języka za zębami). A nauczyciele w szkole współtworzą system oceniania, w którym porównywanie z innymi wydaje się nie do uniknięcia.


I chyba rzeczywiście jest nieuniknione. Próby wprowadzenia oceny opisowej, która by częściowo rozwiązała problem, raczej nie są udane i nie sądzę, żeby w przyszłości miały szansę powodzenia. Ponieważ z jednej strony takiej oceny często nie rozumieją rodzice, przyzwyczajeni do tradycyjnego systemu („To umie na 3 czy na 4?”). A z drugiej – oceny opisowe nie są spójne z systemem oceniania egzaminów zewnętrznych, które punktowo lub procentowo wskazują, kto ile umie.

Tym bardziej trzeba doceniać próby przełamania tradycyjnej, porównawczej metody oceniania. A przynajmniej wprowadzenia do niej odrobiny swojskości i luzu. Oto dwa przykłady takich prób – jeden nieudany, a drugi całkiem do rzeczy (chociaż nie jakiś specjalnie nowatorski).

Ten nieudany już kiedyś opisywałem – w skrócie polegał on na tym, że do dziennika elektronicznego w jednej ze szkół wprowadzono ocenę za aktywność, która działała tak, że trzy plusy składały się na szóstkę. Tyle że, jak to w systemie cyfrowym, kalkulacja musi być ścisła – aby system mógł liczyć plusy, każdemu przyporządkowano część oceny. A że 6 dzielone na 3 daje 2, każdy plus powodował w systemie zliczanie średniej tak, jakby nagrodzony nim uczeń miał dwóję. Przy dwóch plusach zliczało mu czwórkę, a dopiero przy trzech – pełnoprawną szóstkę. I sprawiedliwości stałoby się zadość (ktoś mógłby tak pomyśleć), tylko że kolejna aktywność ucznia powodowała, że dostawał następną dwóję. Jeśli był na tyle aktywny, że otrzymał aż cztery plusy w semestrze, system zliczał mu za aktywność 6 i 2, średnio 4, czyli tak sobie. Nie pomogły tłumaczenia, że przecież to tylko system, a potem nauczyciele w swoich przedmiotach ręcznie policzą oceny. Patrzenie przy każdym zalogowaniu do dziennika, jak spada średnia po otrzymaniu plusa za aktywność, nie mogło działać motywująco.

Drugi przykład pozytywnego motywowania jest dużo prostszy i nie angażuje elektroniki (w służbie edukacji). Moja żona używa naklejek motywujących. Takich zabawnych z uśmieszkami, słoneczkami, krótkimi hasłami typu „Super”. Sprawdzają się od lat. Uczniowie je dostają, wklejają sobie do zeszytów, a gdy zbiorą umówioną liczbę, zgłaszają się po należną szóstkę za aktywność. Działało dobrze od lat, aż w tym roku pod wychowawcze i edukacyjne skrzydła mojej żony po raz pierwszy trafili czwartoklasiści, którzy rozpoczynali naukę w wieku sześciu lat. Okazało się, że dla nich system naklejkowy jest tak zwyczajny, że w ogóle nie motywuje i nie aktywizuje. Naklejki były popularne w klasach 1–3 i najwidoczniej spowszedniały.

Jednak nie znają mojej żony ci, którzy pomyśleli, że to przegrana sprawa. Wystarczyło jedno hasło, żeby zelektryzować wszystkich uczniów i wykrzesać z nich niespotykaną w innych klasach aktywność. To hasło brzmiało „To takie nasze świeżaki”.

Nie wiadomo jeszcze, jak to się skończy, choć moja żona ostrzegała, że nie o zdobywanie maskotek chodzi, a o pyzate i uśmiechnięte szóstki w dzienniku. Ale na razie działa!




* * *
 

 

 O autorze:
Ryszard Bieńkowski
fot. Jakub Swerpel
 

Ryszard Bieńkowski

Jest polonistą, choć sam nie ma pewności, dlaczego wybrał akurat te studia. Mógłby powiedzieć, że zawsze lubił czytać, ale by skłamał, bo książki docenił dopiero w szkole średniej. Z konieczności uczył się tam elektromechaniki, więc dla przyjemności musiał polubić co innego. Padło na literaturę. Duża w tym zasługa jego nauczycielki oraz kolegów, z którymi wymieniał się książkami. Widać z tego, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć czytać książki, ale trzeba uważać, bo nie wiadomo, dokąd to zaprowadzi.

Wiadomo natomiast, dlaczego na polonistyce wybrał specjalizację folklorystyczną, a potem zajął się poetyką pieśni ludowych. Stało się tak, ponieważ jest chłopem – z dziada pradziada. Od 20 lat związany jest z wydawnictwami edukacyjnymi, w których robił najróżniejsze rzeczy (długo by opowiadać). Sam też był wydawcą. Od czasu do czasu wykłada. W GWO zajmuje się pisywaniem – opisywaniem, wpisywaniem, dopisywaniem itd. Pisuje z różnych powodów, zwykle po to, żeby przybliżyć czytelnikom wydawane książki. Pisze też o czytaniu – razem z koleżanką i kolegą wymyślili i prowadzą grę promującą czytanie Między nami czytelnikami. Pisze więc o książkach i o czytaniu. Ma chłop całkiem przyjemną robotę, prawda?

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego

Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Szkoły niepubliczne skrzywdzone? STO interweniuje w sprawie dotacji

Redakcja portalu 14 Wrzesień 2019

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej